Niedwa

Dziennik z pogranicza nieskończonego w czasie i przestrzeni

03.02.2026

Ciągle próbujemy o sobie zapomnieć

Wychodzi na to, że my ciągle próbujemy o sobie zapomnieć. Nigdy nam się to nie udaje, bo robimy to z perspektywy tego o czym zapomnieć chcemy. Potrzeba po prostu przestać grać w tą zabawę o zapominaniu. Wyjść z gry i stanąć obok. Przypomnieć sobie, że to była tylko gra. Boska Gra. Lila (लीला līlā). Nie da się tego zrobić przy użyciu postaci którą się gra. Próbując "wyjść z gry" przy pomocy postaci tylko ją umacniamy, karmimy. Mnożymy przyczyny i skutki, dokładamy kolejnych połączeń. Zakładamy kolejne plecaki i torby, dociążamy się. Nie jesteś postacią, nie jesteś też graczem którą by ją sterował. Najbliżej Ci do grania - czasownika. Do procesu trwającego, a nie jego produktu. Jesteśmy całą tą grą, przestrzenią w której się dzieje, jej tworzywem, twórcą i widzem. Jesteśmy wszystkim tym czym to się objawia i wszystkim tym z czego to się wzięło. Wzięło się bo mogło. Po prostu. A Ty weź nie spinaj, bo spina to się postać. A My nie mamy powodu się spinać :)


Wycinki z rozmowy grupowej

Myśli są ulotne i chwilowe. Są różne, zmienne. Pojawiają się i znikają. Są i ich nie ma. Przestrzeń (świadomość) w której one się pojawiają jest zawsze. Zawsze taka sama, czysta. Od pierwszego naszego wspomnienia po nasze ostatnie świadomość jest zawsze taka sama. Obserwująca, neutralna. Niezmienna. Trwała. Dlatego bardziej widzę ją jako źródło mojego jestestwa, w porównaniu do myśli. Od myśli mogę się odwrócić (jako ta świadomość właśnie). Ale od świadomości nigdy nie mogę się odwrócić bo to właśnie nią jestem. Czystym płótnem na którym wyświetlany jest film.

Przez życie przechodzi się przez różne miejsca, stany i myśli. Nasze ciała także zmieniają się w każdej sekundzie. Ale tym co to wszystko łączy jest nasza świadomość właśnie. Świadomość bycia. Ta sprzed myśli i słów. Po prostu bycie, takie jak wtedy gdy zaciągasz się letnim powietrzem i nie myślisz o niczym. Po prostu wdychasz.

Czy myśli się podczas oglądania filmu? "Nasze" myśli ustają i jego miejsce na ekranie naszej świadomości zajmują myśli z filmu/twórcy. Tak samo gdy się naprawdę kogoś pilnie słucha. Nie myśli się wtedy co odpowiedzieć. Po prostu się słucha. Nie myśli się, ale nadal się istnieje. Oprócz odwracania światła świadomości z naszych myśli na myśli z innego źródła można też odwrócić ją na bycie nią. Na świadomość istnienia niczym niebo na tle którego przelatują nietrwałe chmury myśli i emocji.

Tak to odczuwam na ten ulotny moment godziny 13:16 w dniu 3 lutego 2026 roku. Za minutę mogę czuć inaczej.


Ile bitów zajmuje Prawda?

Jeden bit to dwie pozycje. 0 lub 1. Tak lub nie. Prawda lub fałsz. Podstawowa jednostka informacji. Słowo PRAWDA zajmuje 56 bitów. Ile bitów ma to zdanie? 192. Prawda to nie 0 lub 1. Nie jest to żadna z tych skrajnych pozycji. Prawda to przestrzeń w której te pozycje się pojawiają. Prawda to czysty potencjał. Prawda jest cały czas i nie ma jej nigdy. Prawda jest po środku wszystkiego i skrajnymi biegunami.

02.02.2026

Zachciało się spać to się usnęło. Filmowe sny. Filmowe bo tak wizualnie bogate, ale też dlatego że jestem ekranem na którym są wyświetlane. Sny, myśli i uczucia. To wszystko tylko nietrwałe obrazy pojawiające się na jedynie rzeczywistej nieskończonej w czasie powierzchni - świadomości. I to tej świadomości sprzed słów. To warto pamiętać i tego się pilnować.

Wracając do tematu świadka i pułapek z nim związanych...ŚWIADEK NIE MÓWI I NIE MYŚLI, ŚWIADEK TYLKO ŚWIADKUJE :) Po jakichś tam niedualnych wglądach/przebudzeniach/kensho i pierwszym doświadczeniu uwolnienia od postaci trzeba się pilnować. Chociaż w sumie jeśli coś ma się stać to się stanie. Może musi się stać. Może trzeba wpaść w jakąś pułapkę ego.

01.02.2026

Coraz mnie mniej. Udaję mi się zrzucać to wszystko co zebrałem. To wszystko co było potrzebne do zrozumienia tego, że przed obliczem Boga można stanąć tylko nagim. Rozbieram się i na siebie patrzę. Znikam. Dezinterguję. Zostawiam. Odciążam. Wyczuwam. Nie pozostało już nic do zrobienia, przeczytania czy znalezienia. Pozostało tylko być. Czy może raczej nie być? Nie być tym czym myślałem że jestem. Negatyw ujawni pozytyw, bo bezpośrednio spojrzeć na niego się nie da. Postrzegane i postrzegające to Jedno. Wait, what? Bądź, po prostu bądź. Nie dokładaj.

Dobra, polećmy. Popuśćmy palce i niech one sobie klikają, a ja niech sobie patrzę. To nie ja. Czym jestem?

Ten sam biorobot robił oldwebowe stronki na których umieszczał swoje tworzywo. Przypomniał mu się ten motyw i wykorzystuje go teraz w innym celu. Jakim? Bo ja wiem? Chyba chodzi o wypuszczenie myśli, które kiedyś mogą się komuś przydać. Ktoś może odnajdzie w nich jakieś wsparcie. Kto? Ten sam który je zostawia.

To dosyć ciekawy okres. Jedno życie runęło, a kolejne jeszcze nie powstało. Wiem już czym nie jestem, ale nie wiem jeszcze czym jestem. Okres przejściowy, transferowy. Wyczuwane jest zbliżające się trzęsienie, które zapewne przyniesie kolejną destrukcję. Moim zadaniem jest patrzenie na to z boku. Tym nie jestem. Czuję to energetycznie, chyba. Mrowienie. Oddech mnie zmiękcza i ogrzewa. Przypomina mi o powrocie do stanu sprzed myśli. Bo myślami nie jestem. Czy jestem stanem sprzed myśli? Chyba nie. To jest tylko łącznik, pośrednik. Pojazd który pozwoli mi wrócić do bycia sobą. Bo świadkiem nie jestem. Żeby był świadek musi też być obiekt świadkowania/świadczenia. A to już jest dwa, a nie Jeden. Prawie rok temu wpadłem w "pułapkę" świadka.











...i na tym powinienem zakończyć, bo ta pusta przestrzeń to Prawda